Moja kibicowska przygoda z siatkówką zaczęła się od… nudnego listopadowego popołudnia. W telewizji jak zwykle nic ciekawego do oglądania więc postawiłam na sport. Na początku nie za bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wiadome było tylko, że grają dwie reprezentacje męskie, Polska i Rosyjska. Tak to był rok 2006 i jak się później okazało były to Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn. Pamiętam jak dziś, że zaczęłam oglądać mecz przy piłce setowej dla Rosjan w drugim secie. Ale, co dziwne, przegrana mnie nie zraziła. Kolejne sety toczyły się tak szybko, że nie zauważyłam kiedy spotkanie się skończyło wynikiem 3:2 dla reprezentacji Polski. Postanowiłam wtedy, że to będzie moja dyscyplina. Oglądając kolejne mecze starałam się przyswoić przynajmniej nazwiska biało-czerwonych graczy i mniej więcej zapoznać się z zasadami. Po ostatniej piłce finałowej wiedziałam, że choćby nie wiem co się działo nigdy się od nich nie odwrócę. Piękno srebrnego medalu sprawiło, że zapomniałam na chwilę o swoim dotychczasowym, niepoukładanym życiu. Do 2010 roku liczyła się tylko reprezentacja. Szukanie informacji o siatkówce, zagłębianie się w jej najskrytsze zakamarki. W tym też roku pierwszy raz, z zaoszczędzonych pieniędzy, zakupiłam bilet na mecz reprezentacji, a raczej dwa bilety bo to była dwudniowa impreza. Liga Światowa 2010. 3. – 4. lipca. Faza grupowa. Mecz Polska – Kuba. Atlas Arena. Choć obydwa mecze były przegrane to wtedy poczułam, że to jest zajęcie, któremu oddam się w całości. PlusLigą zainteresowałam się zaraz potem. Od początku sezonu zaczęłam oglądać to co się dzieje na polskich boiskach. Oczywiście jako łodzianka kibicowałam PGE Skrze Bełchatów. Następne były mecze Ligi Mistrzów oglądane w telewizji lub na trybunach Pałacu Sportu i Atlas Areny. Reprezentacji do 2014 roku kibicowałam tylko z trybun łódzkiej hali lub w domu przed telewizorem. W tym roku też spełniło się moje największe marzenie. Wyjechałam na mecz reprezentacji po za rodzinne miasto, a właściwie to byłam wszędzie tam gdzie siatkarze nawet jeśli musiałam stać pod halą i oglądać mecz na telebimach.
To tyle o tym jak się zaczęło ale najważniejsze, że trwa dalej i ciągle nabiera tempa.
**********
Witajcie! Na nowo zaczynam swoją przygodę z blogiem. Będę pisać głównie o tym co w siatkarskiej trawie piszczy od strony PlusLigi i reprezentacji oraz jak to wygląda według mnie. Nie zapomnę też pisać o moich sportowych podbojach.
Po przeczytaniu nie zapomnijcie o dodaniu komentarza, a może chcecie abym poruszyła na blogu temat związany ze sportem?
Hello,
OdpowiedzUsuńUsually, I never comment on blogs but your blog is so convincing that I never stop myself to say something about it. You’re doing a great job Man, Keep it up