Liga Narodów dziś, tak jak Liga Światowa kiedyś, jest poligonem doświadczalnym. Wielu się to nie podoba bo przecież trzeba każde rozgrywki traktować poważnie. Ja zawsze byłam zdania, że jeśli takie podejście zaowocuje w przyszłości to czemu nie. Od samego początku tegorocznego turnieju Ligi Narodów było wiadomo, że Heynen będzie rotował składem. W końcowym rezultacie wyszło nam to na dobre bo polecieliśmy na FinalSix. Na ten turniej zostali wysłani młodzi gracze z domieszką tych bardziej doświadczonych, którzy są nazywani kadrą B. Szczerze mówiąc to nie była widoczna jakaś znacząca różnica pomiędzy nimi a tzw. kadrą A. Bawili się grą, walczyli do końca, a na boisku zostawili całe swoje serce. Nie mięli nic do stracenia, a mogli tylko zyskać. Jako największy plus gry biało-czerwonej reprezentacji na turnieju z Chicago można uznać blok i zagrywkę, a za największy mankament niedokładny atak. Mimo niepewności co do końcowego wyniku i nocnych godzin meczów warto było uzbroić się w dużą ilość kofeiny oraz przed telewizorem razem z nimi przeżywać każdą akcję. Jako pierwsi musieli z nami się zmierzyć Brazylijczycy, którzy chyba nie byli gotowi na Polskę walczącą. Po wygranej w pięciu setach jedną nogą byliśmy już w półfinale. Następnego dnia kolej przyszła na Iran. Tu wygrana w czterech setach dała nam pewne pierwsze miejsce w grupie i pozostało wyczekiwać przeciwnika, który miał być wyłoniony podczas Naszego wolnego dnia. Po tym dniu przyszło zmierzyć się Nam z reprezentacją Rosji. Zły dzień? Niedyspozycja chwili? Zjadające nas nerwy? Bardziej doświadczony przeciwnik? Tak naprawdę nie ważne co było powodem przegranego meczu bo Polacy dali z siebie więcej niż mogli. Po tym spotkaniu Heynen wrócił do Polski. Rozpętała się burza, bo trener przecież nie może zostawić swojego zespół. Że to niby brak szacunku, zdrada i po prostu porażka. Podobno PZPS nic o tym wcześniej nie wiedziało ale przecież plan był taki, że Heynen przylatuje tylko na dwa mecze grupowe i wraca. Po wygraniu dwóch meczów powiedział, że zostaje, dopóki będziemy wygrywać. Słowa dotrzymał, przygotował chłopaków najlepiej jak potrafił i jemu także należą się wielkie gratulacje. W meczu o brąz trafiliśmy ponownie na Canarinhos i... zrobili więcej niż mogliśmy oczekiwać, bo MAMY TO!!! MAMY MEDAL!!! MAMY BRĄZ!!! Brawo chłopaki, brawo trenerze. Wielkie brawa także dla kibiców, którzy nie szczędzili gardeł aby dopingować naszych.
"Najważniejsze to mieć coś, co sprawi, że czujesz się szczęśliwy, nawet jeśli nazywasz to piłką i kawałkiem siatki..."
niedziela, 14 lipca 2019
wtorek, 9 lipca 2019
Cztery razy 3:0.
Nasi seniorzy już w Ameryce, a na Uniwersjadzie w Neapolu grupa studencka pod wodzą Pawła Woickiego wygrała czwarty mecz z rzędu 3:0 i tym samym zostali liderem grupy C. Idą jak burza i widać, że nie mają ochoty się zatrzymywać. Jeśli z takim nastawieniem wejdą w kolejną fazę to sukces mają murowany.
Odbiegając od uniwersjady to od jutra zarywamy noce i śpimy w dzień. Nastawiamy budziki, wyciszamy odbiorniki telewizyjne i próbujemy nie wydawać z siebie dźwięków radości aby nie pobudzić lokatorów, czyli zaczynamy Final Six w Chicago. Skład bardzo eksperymentalny ale w tym szaleństwie może być metoda.
*****
"Nie wyśpisz się", "Oszalałaś" - to tylko garstka tego co się słyszało. A ja? Siadałam tak aby zasłonić brata przed światłem w mało wygodnej pozycji i oglądałam. Nigdy nie odpuściłam meczów Ligi Światowej, a kiedy grali w innej strefie czasowej oglądałam nawet w nocy i teraz też nie zamierzać inaczej. A Wy?
poniedziałek, 1 lipca 2019
No i mamy to!
Czy ktoś z Nas miał wątpliwości? Czy ktoś z Nas nie wierzył? Jeśli na którekolwiek pytanie odpowiedzieliście TAK to daleko Wam do prawdziwych kibiców. Faktem jest, że w odniesieniu Naszego sukcesu przyczynili się Włosi przegrywając dwa mecze. Ale czy to ważne? Najważniejszy jest fakt, że tymi trzema ostatnimi spotkaniami udowodniliśmy niedowiarkom, że jesteśmy wielcy. Popełniamy błędy, czasem z rezygnacją patrzymy na uciekające punkty ale jednego nikt Nam nie odbierze. Waleczności. To ona doprowadza Nas do końcowego sukcesu, a wiara w zwycięstwo jest jak przyprawa nadająca smak sukcesowi. Lecimy do na FinalSix "czikago" aby w pierwszych meczach zmierzyć się z Brazylią i Iranem.
*****
No i mamy to! :D
*****
No i mamy to! :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



