niedziela, 23 czerwca 2019

Smutek i radość.

Od wczoraj zastanawiałam się nad tym od czego zacząć posta. W moim przekonaniu lepiej zawsze zacząć od tych złych i smutnych wiadomości aby później móc się lepszymi pocieszyć. Ta smutna to oczywiście niespodziewana śmierć Miguela Angel Falasca. Powodem był zawał serca, a sytuacja wydarzyła się podczas wesela asystenta Miguela z włoskiego klubu Saugella Team Monza. Siatkarz miał 46 lat. Falasca był siatkarzem Skry w latach 2008-2012, a potem w latach 2013-2016 jej trenerem. Jego największym sukcesem było mistrzostwo Europy z reprezentacją Hiszpanii w 2007 roku, gdzie w finale z reprezentacją Rosji był reżyserem gry drużyny. Rozgrywający był bardzo lubiany w Polsce i myślę, że tak jak mi tak i wielu z nas kibiców łezka w oku się zakręciła. Musiałam dać sobie dłuższą chwilę aby dojść do siebie. Osobiście widziałam go kilka razy podczas meczów Skry i zawsze imponował mi swoim gubieniem bloku czy kąsającą zagrywką. Niesamowicie pozytywny człowiek. Uśmiechnięty ale i skupiony na swojej grze. Siatkówka na pewno straciła wspaniałego człowieka oraz gracza. Na długo pozostanie w naszej pamięci, ale nie mówmy żegnaj lecz do zobaczenia [*]



Od smutku przechodzimy do radosnych chwil. Na myśli mam trzy mecze naszych siatkarzy rozgrywane we Włoszech. Szczerze? Brakowało mi tych rollercoasterów. Jest dobrze, nagle coś się zacina i tracimy serię punktów. Coś się odblokowuje i jesteśmy na prowadzeniu. No i oczywiście te wyrównane końcówki oraz siedzenie jak na szpilkach. Co ja mówię, nawet nie siedzenie lecz wręcz stanie przed telewizorem i przechodzenie z nogi na nogę. Ale czym byłaby siatkówka w wykonaniu biało-czerwonych gdyby nie takie chwile? Takie momenty nakręcają bo skoro oni mogą to ja tym bardziej mogę przezwyciężyć złe chwile w życiu. Przed turniejem we Włoszech Vital Heynen powiedział, że będzie szczęśliwy jeśli wygramy trzy mecze w pięciu setach. No i jak chciał tak miał. Trzy mecze po pięć setów i co najważniejsze trzy wygrane. Dreszczowce jakich mało. Wracają wspomnienia z najlepszych siatkarskich spotkań biało-czerwonych. I co najważniejsze mamy szansę na FinalSix, ale najpierw kierunek Niemcy.



*****
Nie wiem jak wy ale ja muszę odsapnąć po tym weekendzie. 

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Awans na szóste miejsce lecz na krótko.

Polska reprezentacja po przegranych z reprezentacją Iranu (3:2) i Rosji (3:1) oraz wygranej z Kanadyjczykami (3:1) awansowała na szóste miejsce w tabeli Ligi Narodów. Aby awansować do turnieju finałowego potrzebujemy znaleźć się w pierwszej piątce. Nie będzie to łatwe ale wykonalne choć po zakończeniu kolejki spadliśmy ostatecznie na siódme miejsce. Przed nami kolejny turniej, który odbędzie się we Włoszech. Jeśli uda się pokonać reprezentację gospodarzy oraz Argentynę i Serbię będziemy mogli pomyśleć o miejscu premiowanym. Pamiętajmy jednak, że to nie ten turniej jest priorytetem, choć fajnie by było coś w nim ugrać, lecz kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich które odbędą się w sierpniu. Pozostaje trzymać kciuki z nasz zespół i patrzeć jak rozwijają się jako drużyna z meczu na mecz. Jeśli chodzi o wizytę naszych siatkarzy w Iranie to, z tego co powiedział w wywiadzie trener, w drodze powrotnej musięli przeciskać się przez świętujący tłum. Nie dziwię się, że czuli się zagrożeni bo nigdy nie wiadomo co komu strzeli do głowy. Ciekawy jednak jest fakt, że reprezentacja Iranu wyjeżdżając jako druga dojechał do hotelu jako pierwsza, a siatkarze mięli czas na kąpiel i kolację. Cóż, co kraj to obyczaj. Zostawmy jednak Iran bo warto wspomnieć także o sędziach, którzy moim zdaniem się rozleniwili odkąd jest system chellenge. Nie są uważni, nie patrzą dokładnie i przyznają punkty drużynie, która nie powinna go dostać. Federacja chyba jednak nie widzi problemu skoro pozwala na takie akcje. Na zakończenie aktualna tabela po dziewięciu meczach ze strony FIVB:




*****
Urlop się kończy a liga narodów nabiera rumieńców :)

niedziela, 9 czerwca 2019

I jest dobrze.

Turniej w Chinach, podczas którego przegraliśmy z Francją oraz wygraliśmy z Bułgarią i reprezentacją gospodarzy uważam za udany. A dlaczego? Dlatego, że mamy jeszcze nieograną i młodą drużynę, która wchodzi w ten świat dorosłej siatkówki. Zostawmy więc te spotkania a zajmijmy się meczami w Iranie. Może być ciekawie ze względu nie tylko na siatkarskim boisku ale także poza nim. Chodzi mianowicie o list przepraszający Irańczyków od, Naszego kapitana, Michała Kubiaka. Kara ta została nałożona przez FIVB gdy siatkarz wypowiedział się w sposób obrażający o kibicach oraz siatkarzach Iranu. Jakby tego było mało PZPS zawiesiło Michała na sześć spotkań i udzieliło mu nagany. Przypomnijmy sobie jak brzmiały słowa kapitana:

"Oni zawsze grają niewiniątka. Są niby super i fajni, a my najgorsi. Uważam, że to fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. Tak naprawdę są zwykłymi leszczami – mówił Kubiak"

Moje zdanie na temat tych kilku słów jest jedno. Zgadzam się z nimi! Sami nie raz i nie dwa widzieliśmy jakim są narodem i jak potrafią napsuć krwi kiedy wykłócają się o to kto ma racje. Czy mógł to powiedzieć inaczej? Mógł łagodniej ale czy się da? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam.


*****
 Przebywając na urlopie piszę tego posta i przeglądam statystyki. Dzięki za zaglądanie i czytanie :)

niedziela, 2 czerwca 2019

Liga Narodów - czas start!

Od turnieju w katowickim Spodku zaczęliśmy swoją przygodę z Ligą Narodów. Spotkania z Australią, USA i Brazylią dały nam wstępny pogląd na formę naszej narodowej drużyny. Nie jest ona jeszcze optymalna ale pamiętajmy, że są po ciężkich treningach. Brakuje jeszcze mocy w ataku oraz zdecydowania w przyjęciu i obronie, a blok zaczyna być naszym atutem. Osobiście brakuje mi gry środkiem ale i na to czas przyjdzie. Popełniamy sporo błędów ale bądźmy dobrej myśli bo widać w nich chęć zwycięstwa i zaangażowanie w każdą akcję. Widać także walkę i pasję. Trener Vital postawił na mieszankę młodości i doświadczenia. Będzie rotował składem podczas tego turnieju aby wybrać tych najlepszych. W końcu kiedyś Liga Światowa jak i teraz Liga Narodów jest traktowana jak poligon doświadczalny. Po za tym sprawdza na ile sobie może pozwolić co skutkuje żółtymi kartkami. Po drugim meczu miał już ich dwie na swoim koncie :D

Jeśli chodzi, tak na poważnie, o moje zdanie na temat Heynena to swoją walecznością i profesjonalnym podejściem do każdego spotkania pokazuje swoim graczom, że skoro on może zawalczyć to oni również. Wielki szacunek także dla Niego za śpiewanie polskiego hymnu. Pokazuje tym, że szanuje Nasz kraj i jest z nim całym swoim sercem. Na koniec wyniki biało-czerwonych z pierwszego turnieju Ligi Narodów:
Polska - Australia 3:1
Polska - USA 3:2
Polska - Brazylia 1:3
Dwa zwycięstwa i jedna przegrana to całkiem dobry bilans z pierwszego turnieju. Teraz zostaje czekać na kolejny rozgrywany w Chinach gdzie zmierzymy się z gospodarzami, czyli reprezentacją Chin oraz ponad to Francji i Bułgarii.


*****
Po bardzo długiej przerwie wracam do pisania, które sprawia mi bardzo dużo frajdy bo piszę o czymś co było, jest i będzie moją pasją.

środa, 9 maja 2018

Uwiodła i zatrzymała.

Co sprawiło, że siatkówka zatrzymała mnie przy sobie? Można powiedzieć, że siatkówka stała się moją życiową podporą. Dzięki niej doświadczam wielu wspaniałych chwil. Ma w sobie coś magicznego, coś co pozwala mi oderwać się od rzeczywistości i zapomnieć o problemach dnia codziennego. Każdy mecz, każda pojedyncza akcja, czy odbicie piłki powoduje drżenie rąk i dreszcz emocji. Ktoś powie, że to przecież tylko pomarańczowe boisko przedzielone siatką, a po obu jej stronach staje po sześciu zawodników i odbijają piłkę. Lecz w moim przekonaniu to pasja jaka przez nich przemawia, adrenalina, łzy rozpaczy i szczęścia. Gdy zaczyna się mecz człowiek przenosi się do świata bogatego w kolory. Do świata bez smutku. Szczęście jakie mnie ogarnia podczas oglądania meczu poprawia mi humor, rozładowuje stres. Kibicując w łatwy sposób można wyrazić siebie. Choć to gra błędów i niepowodzeń to nigdy nie zawodzi, uczy cierpliwości i logicznego myślenia. Najważniejsze jest jednak to, że już od najmłodszych lat uczy patriotyzmu. Wspólne śpiewanie hymnu, prezentowanie z dumą biało-czerwonych barw. Dzięki braku agresji na trybunach zasiadają całe rodziny i bez przeszkód mogą wspólnie spędzać wolny czas. Ten kto mnie zna wie, że jestem osobą nieśmiałą lecz siatkówka to zmienia. Dodaje mi pewności siebie. Dzięki niej poznałam kilku wspaniałych ludzi. Siatkówka odzwierciedla życie każdego z nas. Czasem jesteśmy atakowani, stawiamy blok i dajemy opór wszystkim przeciwnością losu. Czasem to nie wystarcza i wtedy możemy liczyć na przyjaciół. Jesteśmy drużyną i razem przetrwamy do końca sezonu. Co do siatkarzy to dają mi satysfakcję kiedy wygrywają, a kiedy nie idzie im najlepiej to walczą. Ja w zamian wierzę w nich bardziej niż ktokolwiek, bo „Kiedy wierzysz, że się uda wtedy wiara czyni cuda”. Szanuję ich, ponieważ w każdy trening i mecz wkładają wiele siły i poświęcenia. Wylewają siódme poty aby nas, kibiców, zadowolić swoją grą. Poświęcają swoje życie rodzinne aby być lepszym. Kocham ich jak braci, za ich wielkie serca. Za uśmiech po każdej zwycięskiej akcji i złość po każdej nieudanej akcji. Dzięki nim znalazłam coś czym mogę się dzielić z innymi.
Ta wspaniała przygoda trwa już długo i mam nadzieję, że nikt ani nic nie odbierze mi tej radości jeszcze przez długi, długi czas.




*****
Dziękuję za kilka prywatnych wiadomości. Aż serce rośnie kiedy wiem, że czytacie jak i polecacie innym :) Czekam na więcej i do następnego ;)
P.S. Mogę zdradzić, że pracuję nad tekstem dotyczącym mojej kolejnej wielkiej sportowej miłości ;) 

czwartek, 3 maja 2018

Od siatkówki wszystko się zaczęło.

Moja kibicowska przygoda z siatkówką zaczęła się od… nudnego listopadowego popołudnia. W telewizji jak zwykle nic ciekawego do oglądania więc postawiłam na sport. Na początku nie za bardzo wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Wiadome było tylko, że grają dwie reprezentacje męskie, Polska i Rosyjska. Tak to był rok 2006 i jak się później okazało były to Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn. Pamiętam jak dziś, że zaczęłam oglądać mecz przy piłce setowej dla Rosjan w drugim secie. Ale, co dziwne, przegrana mnie nie zraziła. Kolejne sety toczyły się tak szybko, że nie zauważyłam kiedy spotkanie się skończyło wynikiem 3:2 dla reprezentacji Polski. Postanowiłam wtedy, że to będzie moja dyscyplina. Oglądając kolejne mecze starałam się przyswoić przynajmniej nazwiska biało-czerwonych graczy i mniej więcej zapoznać się z zasadami. Po ostatniej piłce finałowej wiedziałam, że choćby nie wiem co się działo nigdy się od nich nie odwrócę. Piękno srebrnego medalu sprawiło, że zapomniałam na chwilę o swoim dotychczasowym, niepoukładanym życiu. Do 2010 roku liczyła się tylko reprezentacja. Szukanie informacji o siatkówce, zagłębianie się w jej najskrytsze zakamarki. W tym też roku pierwszy raz, z zaoszczędzonych pieniędzy, zakupiłam bilet na mecz reprezentacji, a raczej dwa bilety bo to była dwudniowa impreza. Liga Światowa 2010. 3. – 4. lipca. Faza grupowa. Mecz Polska – Kuba. Atlas Arena. Choć obydwa mecze były przegrane to wtedy poczułam, że to jest zajęcie, któremu oddam się w całości. PlusLigą zainteresowałam się zaraz potem. Od początku sezonu zaczęłam oglądać to co się dzieje na polskich boiskach. Oczywiście jako łodzianka kibicowałam PGE Skrze Bełchatów. Następne były mecze Ligi Mistrzów oglądane w telewizji lub na trybunach Pałacu Sportu i Atlas Areny. Reprezentacji do 2014 roku kibicowałam tylko z trybun łódzkiej hali lub w domu przed telewizorem. W tym roku też spełniło się moje największe marzenie. Wyjechałam na mecz reprezentacji po za rodzinne miasto, a właściwie to byłam wszędzie tam gdzie siatkarze nawet jeśli musiałam stać pod halą i oglądać mecz na telebimach.
To tyle o tym jak się zaczęło ale najważniejsze, że trwa dalej i ciągle nabiera tempa.








**********
Witajcie! Na nowo zaczynam swoją przygodę z blogiem. Będę pisać głównie o tym co w siatkarskiej trawie piszczy od strony PlusLigi i reprezentacji oraz jak to wygląda według mnie. Nie zapomnę też pisać o moich sportowych podbojach.
Po przeczytaniu nie zapomnijcie o dodaniu komentarza, a może chcecie abym poruszyła na blogu temat związany ze sportem?