niedziela, 14 lipca 2019

Dziewczyny lubią brąz ;)

Liga Narodów dziś, tak jak Liga Światowa kiedyś, jest poligonem doświadczalnym. Wielu się to nie podoba bo przecież trzeba każde rozgrywki traktować poważnie. Ja zawsze byłam zdania, że jeśli takie podejście zaowocuje w przyszłości to czemu nie. Od samego początku tegorocznego turnieju Ligi Narodów było wiadomo, że Heynen będzie rotował składem. W końcowym rezultacie wyszło nam to na dobre bo polecieliśmy na FinalSix. Na ten turniej zostali wysłani młodzi gracze z domieszką tych bardziej doświadczonych, którzy są nazywani kadrą B. Szczerze mówiąc to nie była widoczna jakaś znacząca różnica pomiędzy nimi a tzw. kadrą A. Bawili się grą, walczyli do końca, a na boisku zostawili całe swoje serce. Nie mięli nic do stracenia, a mogli tylko zyskać. Jako największy plus gry biało-czerwonej reprezentacji na turnieju z Chicago można uznać blok i zagrywkę, a za największy mankament niedokładny atak. Mimo niepewności co do końcowego wyniku i nocnych godzin meczów warto było uzbroić się w dużą ilość kofeiny oraz przed telewizorem razem z nimi przeżywać każdą akcję. Jako pierwsi musieli z nami się zmierzyć Brazylijczycy, którzy chyba nie byli gotowi na Polskę walczącą. Po wygranej w pięciu setach jedną nogą byliśmy już w półfinale. Następnego dnia kolej przyszła na Iran. Tu wygrana w czterech setach dała nam pewne pierwsze miejsce w grupie i pozostało wyczekiwać przeciwnika, który miał być wyłoniony podczas Naszego wolnego dnia. Po tym dniu przyszło zmierzyć się Nam z reprezentacją Rosji. Zły dzień? Niedyspozycja chwili? Zjadające nas nerwy? Bardziej doświadczony przeciwnik? Tak naprawdę nie ważne co było powodem przegranego meczu bo Polacy dali z siebie więcej niż mogli. Po tym spotkaniu Heynen wrócił do Polski. Rozpętała się burza, bo trener przecież nie może zostawić swojego zespół. Że to niby brak szacunku, zdrada i po prostu porażka. Podobno PZPS nic o tym wcześniej nie wiedziało ale przecież plan był taki, że Heynen przylatuje tylko na dwa mecze grupowe i wraca. Po wygraniu dwóch meczów powiedział, że zostaje, dopóki będziemy wygrywać. Słowa dotrzymał, przygotował chłopaków najlepiej jak potrafił i jemu także należą się wielkie gratulacje. W meczu o brąz trafiliśmy ponownie na Canarinhos i... zrobili więcej niż mogliśmy oczekiwać, bo MAMY TO!!! MAMY MEDAL!!! MAMY BRĄZ!!! Brawo chłopaki, brawo trenerze. Wielkie brawa także dla kibiców, którzy nie szczędzili gardeł aby dopingować naszych.


Gratulacje należą się naszej kadrze na Uniwersjadzie. Srebrny medal to piękny medal i nie warto mówić, że nie jest się zadowolonym z tego co się zdobyło. Nastawili się na złoto lecz rzeczywistość okazała się mniej łaskawa i nie potrafili cieszyć się ze zdobyczy. 



*****
Dziękuję, czas się wyspać :D 
  

wtorek, 9 lipca 2019

Cztery razy 3:0.

Nasi seniorzy już w Ameryce, a na Uniwersjadzie w Neapolu grupa studencka pod wodzą Pawła Woickiego wygrała czwarty mecz z rzędu 3:0 i tym samym zostali liderem grupy C. Idą jak burza i widać, że nie mają ochoty się zatrzymywać. Jeśli z takim nastawieniem wejdą w kolejną fazę to sukces mają murowany.
Odbiegając od uniwersjady to od jutra zarywamy noce i śpimy w dzień. Nastawiamy budziki, wyciszamy odbiorniki telewizyjne i próbujemy nie wydawać z siebie dźwięków radości aby nie pobudzić lokatorów, czyli zaczynamy Final Six w Chicago. Skład bardzo eksperymentalny ale w tym szaleństwie może być metoda. 




*****
"Nie wyśpisz się", "Oszalałaś" - to tylko garstka tego co się słyszało. A ja? Siadałam tak aby zasłonić brata przed światłem w mało wygodnej pozycji i oglądałam. Nigdy nie odpuściłam meczów Ligi Światowej, a kiedy grali w innej strefie czasowej oglądałam nawet w nocy i teraz też nie zamierzać inaczej. A Wy?

poniedziałek, 1 lipca 2019

No i mamy to!

Czy ktoś z Nas miał wątpliwości? Czy ktoś z Nas nie wierzył? Jeśli na którekolwiek pytanie odpowiedzieliście TAK to daleko Wam do prawdziwych kibiców.  Faktem jest, że w odniesieniu Naszego sukcesu przyczynili się Włosi przegrywając dwa mecze. Ale czy to ważne? Najważniejszy jest fakt, że tymi trzema ostatnimi spotkaniami udowodniliśmy niedowiarkom, że jesteśmy wielcy. Popełniamy błędy, czasem z rezygnacją patrzymy na uciekające punkty ale jednego nikt Nam nie odbierze. Waleczności. To ona doprowadza Nas do końcowego sukcesu, a wiara w zwycięstwo jest jak przyprawa nadająca smak sukcesowi. Lecimy do na FinalSix "czikago" aby w pierwszych meczach zmierzyć się z Brazylią i Iranem.



*****
No i mamy to! :D

niedziela, 23 czerwca 2019

Smutek i radość.

Od wczoraj zastanawiałam się nad tym od czego zacząć posta. W moim przekonaniu lepiej zawsze zacząć od tych złych i smutnych wiadomości aby później móc się lepszymi pocieszyć. Ta smutna to oczywiście niespodziewana śmierć Miguela Angel Falasca. Powodem był zawał serca, a sytuacja wydarzyła się podczas wesela asystenta Miguela z włoskiego klubu Saugella Team Monza. Siatkarz miał 46 lat. Falasca był siatkarzem Skry w latach 2008-2012, a potem w latach 2013-2016 jej trenerem. Jego największym sukcesem było mistrzostwo Europy z reprezentacją Hiszpanii w 2007 roku, gdzie w finale z reprezentacją Rosji był reżyserem gry drużyny. Rozgrywający był bardzo lubiany w Polsce i myślę, że tak jak mi tak i wielu z nas kibiców łezka w oku się zakręciła. Musiałam dać sobie dłuższą chwilę aby dojść do siebie. Osobiście widziałam go kilka razy podczas meczów Skry i zawsze imponował mi swoim gubieniem bloku czy kąsającą zagrywką. Niesamowicie pozytywny człowiek. Uśmiechnięty ale i skupiony na swojej grze. Siatkówka na pewno straciła wspaniałego człowieka oraz gracza. Na długo pozostanie w naszej pamięci, ale nie mówmy żegnaj lecz do zobaczenia [*]



Od smutku przechodzimy do radosnych chwil. Na myśli mam trzy mecze naszych siatkarzy rozgrywane we Włoszech. Szczerze? Brakowało mi tych rollercoasterów. Jest dobrze, nagle coś się zacina i tracimy serię punktów. Coś się odblokowuje i jesteśmy na prowadzeniu. No i oczywiście te wyrównane końcówki oraz siedzenie jak na szpilkach. Co ja mówię, nawet nie siedzenie lecz wręcz stanie przed telewizorem i przechodzenie z nogi na nogę. Ale czym byłaby siatkówka w wykonaniu biało-czerwonych gdyby nie takie chwile? Takie momenty nakręcają bo skoro oni mogą to ja tym bardziej mogę przezwyciężyć złe chwile w życiu. Przed turniejem we Włoszech Vital Heynen powiedział, że będzie szczęśliwy jeśli wygramy trzy mecze w pięciu setach. No i jak chciał tak miał. Trzy mecze po pięć setów i co najważniejsze trzy wygrane. Dreszczowce jakich mało. Wracają wspomnienia z najlepszych siatkarskich spotkań biało-czerwonych. I co najważniejsze mamy szansę na FinalSix, ale najpierw kierunek Niemcy.



*****
Nie wiem jak wy ale ja muszę odsapnąć po tym weekendzie. 

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Awans na szóste miejsce lecz na krótko.

Polska reprezentacja po przegranych z reprezentacją Iranu (3:2) i Rosji (3:1) oraz wygranej z Kanadyjczykami (3:1) awansowała na szóste miejsce w tabeli Ligi Narodów. Aby awansować do turnieju finałowego potrzebujemy znaleźć się w pierwszej piątce. Nie będzie to łatwe ale wykonalne choć po zakończeniu kolejki spadliśmy ostatecznie na siódme miejsce. Przed nami kolejny turniej, który odbędzie się we Włoszech. Jeśli uda się pokonać reprezentację gospodarzy oraz Argentynę i Serbię będziemy mogli pomyśleć o miejscu premiowanym. Pamiętajmy jednak, że to nie ten turniej jest priorytetem, choć fajnie by było coś w nim ugrać, lecz kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich które odbędą się w sierpniu. Pozostaje trzymać kciuki z nasz zespół i patrzeć jak rozwijają się jako drużyna z meczu na mecz. Jeśli chodzi o wizytę naszych siatkarzy w Iranie to, z tego co powiedział w wywiadzie trener, w drodze powrotnej musięli przeciskać się przez świętujący tłum. Nie dziwię się, że czuli się zagrożeni bo nigdy nie wiadomo co komu strzeli do głowy. Ciekawy jednak jest fakt, że reprezentacja Iranu wyjeżdżając jako druga dojechał do hotelu jako pierwsza, a siatkarze mięli czas na kąpiel i kolację. Cóż, co kraj to obyczaj. Zostawmy jednak Iran bo warto wspomnieć także o sędziach, którzy moim zdaniem się rozleniwili odkąd jest system chellenge. Nie są uważni, nie patrzą dokładnie i przyznają punkty drużynie, która nie powinna go dostać. Federacja chyba jednak nie widzi problemu skoro pozwala na takie akcje. Na zakończenie aktualna tabela po dziewięciu meczach ze strony FIVB:




*****
Urlop się kończy a liga narodów nabiera rumieńców :)

niedziela, 9 czerwca 2019

I jest dobrze.

Turniej w Chinach, podczas którego przegraliśmy z Francją oraz wygraliśmy z Bułgarią i reprezentacją gospodarzy uważam za udany. A dlaczego? Dlatego, że mamy jeszcze nieograną i młodą drużynę, która wchodzi w ten świat dorosłej siatkówki. Zostawmy więc te spotkania a zajmijmy się meczami w Iranie. Może być ciekawie ze względu nie tylko na siatkarskim boisku ale także poza nim. Chodzi mianowicie o list przepraszający Irańczyków od, Naszego kapitana, Michała Kubiaka. Kara ta została nałożona przez FIVB gdy siatkarz wypowiedział się w sposób obrażający o kibicach oraz siatkarzach Iranu. Jakby tego było mało PZPS zawiesiło Michała na sześć spotkań i udzieliło mu nagany. Przypomnijmy sobie jak brzmiały słowa kapitana:

"Oni zawsze grają niewiniątka. Są niby super i fajni, a my najgorsi. Uważam, że to fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. Tak naprawdę są zwykłymi leszczami – mówił Kubiak"

Moje zdanie na temat tych kilku słów jest jedno. Zgadzam się z nimi! Sami nie raz i nie dwa widzieliśmy jakim są narodem i jak potrafią napsuć krwi kiedy wykłócają się o to kto ma racje. Czy mógł to powiedzieć inaczej? Mógł łagodniej ale czy się da? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam.


*****
 Przebywając na urlopie piszę tego posta i przeglądam statystyki. Dzięki za zaglądanie i czytanie :)

niedziela, 2 czerwca 2019

Liga Narodów - czas start!

Od turnieju w katowickim Spodku zaczęliśmy swoją przygodę z Ligą Narodów. Spotkania z Australią, USA i Brazylią dały nam wstępny pogląd na formę naszej narodowej drużyny. Nie jest ona jeszcze optymalna ale pamiętajmy, że są po ciężkich treningach. Brakuje jeszcze mocy w ataku oraz zdecydowania w przyjęciu i obronie, a blok zaczyna być naszym atutem. Osobiście brakuje mi gry środkiem ale i na to czas przyjdzie. Popełniamy sporo błędów ale bądźmy dobrej myśli bo widać w nich chęć zwycięstwa i zaangażowanie w każdą akcję. Widać także walkę i pasję. Trener Vital postawił na mieszankę młodości i doświadczenia. Będzie rotował składem podczas tego turnieju aby wybrać tych najlepszych. W końcu kiedyś Liga Światowa jak i teraz Liga Narodów jest traktowana jak poligon doświadczalny. Po za tym sprawdza na ile sobie może pozwolić co skutkuje żółtymi kartkami. Po drugim meczu miał już ich dwie na swoim koncie :D

Jeśli chodzi, tak na poważnie, o moje zdanie na temat Heynena to swoją walecznością i profesjonalnym podejściem do każdego spotkania pokazuje swoim graczom, że skoro on może zawalczyć to oni również. Wielki szacunek także dla Niego za śpiewanie polskiego hymnu. Pokazuje tym, że szanuje Nasz kraj i jest z nim całym swoim sercem. Na koniec wyniki biało-czerwonych z pierwszego turnieju Ligi Narodów:
Polska - Australia 3:1
Polska - USA 3:2
Polska - Brazylia 1:3
Dwa zwycięstwa i jedna przegrana to całkiem dobry bilans z pierwszego turnieju. Teraz zostaje czekać na kolejny rozgrywany w Chinach gdzie zmierzymy się z gospodarzami, czyli reprezentacją Chin oraz ponad to Francji i Bułgarii.


*****
Po bardzo długiej przerwie wracam do pisania, które sprawia mi bardzo dużo frajdy bo piszę o czymś co było, jest i będzie moją pasją.